Dopełnienia historyi prawodawstw słowiańskich cz. 2 (Maciejowski Wacław Aleksander)
Strona 86
nie pojedynczym lecz całej gromadzie szła na użytek. Powtarzam więc, że logiczniej będzie utrzymywać, iż nie przez Weletabów, Saksonów i Wenedów w Anglii osiadłych, którzy ztąd napadali Bretonów galskich, przybywali nad Loarę Polanie i Lachowie, ale wcześniej już nad tą, rzeką osiadali, dostając się tu przez kraje po lewej stronie Renu, w dzisiejszych departamentach francuzkich: Auvergne, Bourbonnais, Nivernais, Marche, leżące. W te kraje oni z osad swewskich, po prawej stronie owej rzeki rozłożonych, już tłumnie, już jednostkami wkraczali, zkąd się, osady ich dalej posuwały na zachód, jak historya rolnictwa świadczy. Wiadomo z niej, że uprawa ziemi pod zasiew wprzód na wschodzie niż na zachodzie i na północy zakwitła.
Okoliczność ta objaśnia wiele innych tego rodzaju zjawisk, i wskazuje drogę, którą z jednego brzegu Renu dostał się na drugi liczny poczet wyrazów, jak w ogóle słowiańskich tak w szczególe polskich. Tym sposobem też dostawały się zasady słowiańskiego prawa w owych departamentach dotąd znane.
Coby w prawach z rolnictwa początek biorących było celtyckiego, a co germańskiego pochodzenia, spierają się o to uczeni francuzcy daremnie, i dopóty spierać będą, aż w nich spostrzegą coś trzeciego, a takiego, co się raczej ze słowiańskiego prawa niż zkądinąd logiczniej wywodzi. Takiem jest prawo z sąsiadowania wynikające, tudzież spólność majątkowa rodzin (1)

--------------
(1) Z okoliczności pojawionego dzieła La Coutume de Nivernais par